środa, 26 czerwca 2013

ładne dziewczyny nie jedzą

Udało się. Miałam trudności z wymiotowaniem. Palce - nie pomagały, ani trochę. Czułam się podle i byłam pełna. Grubas, który się nawpierdalał i szuka pomocy, jednakże, bez skutku. Im dłużej pochylałam się nad muszlą, bardziej znerwicowana i zdeterminowana byłam. Spróbowałam szczoteczką. Udało się. No kurwa, w końcu. Jaka ulga.
Łzy w oczach nie do zniesienia, no to lecę po chusteczki. Odraza do samej siebie - jeszcze większa.
Teraz siedzę tu. Zrobiłam miętową herbatę, na uspokojenie.




   'Ty masz cierpieć. Ty masz cierpieć, jak jeszcze nigdy nie cierpiałaś. Masz wyć z bólu.'

Z nicości się zrodziłam i nicością się stałam. Nie chcę pomocy, chcę zrozumienia. Chcę, żebyś wrócił. Chcę móc czytać twoje słowa. Chcę wiedzieć, że czekasz, że myślisz, że czujesz i dbasz, że nie zapominasz. Chcę czuć twoją opiekę. 
Zapadam się w rozpaczy i ciężkie powieki same opadają. Błagam, wróć. 
Gaetano.
Przestałam się modlić w dniu, w którym mnie opuściłeś, bądź próbowałeś. 'Dla mojego dobra' - mówiłeś. Mam tyko nadzieję, że jesteś szczęśliwy. 
Ti amo.

 

sobota, 22 czerwca 2013

wstęp

Opowiem wam moją historię.


pos­ta­wiono mnie pod mur
i związa­no ręce
a ciem­ność spo­wiła nasze mias­to
a strzyżyk cichut­ko nu­cił kołysankę
ka­za­no mi biec
więc sku­lo­na op­lotłam włas­ne ra­miona
mówiono mi: żyj
więc zam­knęłam oczy w przes­trachu
nie­szczęściem mnie kar­miono
więc tchnęłam w nich włas­ne słowa
i wołanie jak błądzący po­piół
od­ma­wiano mi posłuszeństwa, choć góro­wałam
niepo­ko­na­na siła
sza­leńcza od­wa­ga
krzyk za­marł w moich us­tach choć ser­ce cicho biło
niczym sidła trzy­ma­no mo­je nad­gar­stki
sta­lo­wy ucisk wy­pa­lał swo­je zna­mię
w popłochu po­ra­nione ręce
mil­cze­nie skrzy­piec i aniołów
i nikt nie pro­sił o ra­tu­nek.

zgo­to­wa­li nam piekło
a piekło niebem się stało
a czar­ne fut­ry­ny zionęły w roz­paczy
nikt nie pro­sił o ra­tu­nek. 

Izabela była kiedyś wystarczająco szczęśliwą dziewczynką a wkrótce zaczęła dorastać. Nowe towarzystwo, wymagania, obowiązki, napór ze strony wyższej, cierpienia. Poznała mężczyznę. Mieszkał 2 tysiące kilometry od niej, był starszy oraz był Włochem. Chciała być dla niego wystarczająca, by w przyszłości móc go poznać, związać się.
Chce być wystarczająca. 
Zmienić się. 

Wakacje się zaczynają, więc może już niedługo z poczwarki wyjdzie motyl. 

Pamiętnik, dziennik, może kilka własnych porad...Kto wie, co z tego wyniknie? 
CHCĘ BYĆ CHUDA. 
A to moje przeznaczenie. 

 

Obserwatorzy